Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Cat

 

"Seems that I have been held, in some dreaming state
A tourist in the waking world, never quite awake
No kiss, no gentle word could wake me from this slumber
Until I realize that it was you who held me under

Felt it in my fist, in my feet, in the hollows of my eyelids
Shaking through my skull, through my spine and down through my ribs

No more dreaming of the dead as if death itself was undone
No more calling like a crow for a boy, for a body in the garden
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love with the wrong world

And I could hear the thunder and see the lightning crack
All around the world was waking, I never could go back
Cos all the walls of dreaming, they were torn right open
And finally it seemed that the spell was broken

And all my bones began to shake, my eyes flew open
And all my bones began to shake, my eyes flew open

No more dreaming of the dead as if death itself was undone
No more calling like a crow for a boy, for a body in the garden
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love with the wrong world

Snow White's stitching up the circuitboards
Someone's slipping through the hidden door
Snow White's stitching up the circuitboard

No more dreaming of the dead as if death itself was undone
No more calling like a crow for a boy, for a body in the garden
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love with the wrong world

Snow White's stitching up the circuitboards
Someone's slipping through the hidden door
Snow White's stitching up the circuitboard
Someone's slipping through the hidden door..."

Florence and the Machine - Blindind

 

Ciiii…. Słyszeliście to? Właśnie serce mi pękło, a razem z nim polała się krew z moich nadgarstków. Ból pękającego serca i cierpiącej duszy jest nie do opisania, zdecydowanie większy niż lekki rany na ręce.
Kolejny raz się na nim zawiodłam, ale tym razem to ostatni raz. W przyjaźni też liczy się zaufanie i szczerość. W naszym przypadku chyba nigdy tego nie było. Czy to, że teraz tak strasznie cierpię oznacza, że nadal coś czuje? Nie wiem… możliwe, ale tym razem nie dam otępić się uczuciom. Myślałam, że ból tego rozstanie mam już za sobą… oj jak bardzo się myliłam… Obawiam się, że to będzie się ciągnąć za mną do końca życia. Nie zaufam już nikomu, nawet samej sobie już nie ufam… Boję się kolejnego ciosu, kolejnej porażki… Niech ten koszmar w końcu się skończy…


Pustka. Totalna próżnia. Tak można określić stan w którym wegetuje. Mam wrażenie, że za chwilę się uduszę. Mam ochotę krzyczeć, wyrzucić z siebie złość, żal, smutek i móc odetchnąć pełną piersią bez tego zbędnego obciążenia. Muszę ruszyć do przodu, czymś się zająć, poprawić sobie samopoczucie… ale nie mam na to siły. Wszystko robie z przymusu. Z przymusu jem, wstaje, maluje się… Tylko na ile wystarczy mi tego przymusu? Może znów muszę dotknąć dna, żeby móc się od niego odbić…?


Po ciężkich 5 dniach jutro przychodzi jeden dzień wolnego. Mam do zrobienia tyle rzeczy, że nie wiem czy wystarczy mi dnia na ogarnięcie burdelu panującego w moim życiu. Najciężej jest zacząć potem jakoś leci…
Nie wspominam nawet o nauce, ba na sama myśl o niej robi mi się niedobrze…


Znów nie mogę jeść… mój brzuch nie przyjmuje żadnego pokarmu, wszystko co do niego włożę chce wyrzucać. Może jemu też nie chce się żyć…?

Zdaję sobie sprawę, że te wszystkie słowa są nie poukładane, beznadziejne, ale czułam potrzebę napisania czegokolwiek tutaj…

Płakać mi się chce…


Głosuj (0)

Sialinka 17/01/2011 22:23:00 [komentarzy 1] Komentuj

 

"...Bo ja lubię do Ciebie pisać. Z różnych powodów. Między innymi dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że myślę o Tobie. To dość egoistyczna pobudka, ale nie mam zamiaru się jej wypierać. A myślę dużo i często. Właściwie myśli o Tobie towarzyszą mi w każdej sytuacji. I nie masz pojęcia, jak bardzo jest mi z tym dobrze. A przy okazji wymyślam różne rzeczy. Z którymi też przeważenie jest mi dobrze. Bo bardzo wysoko cenię fakt, że zaistniałaś w moim życiu. Ostatnio zresztą trudno używać słów takich jak „cenię”. Ostatnio czasami wydaje mi się, że słowa są za małe. Dlatego dziękuję Ci. Dziękuję Ci z całą powagą i nieuchronnym lekkim wzruszeniem za to, że jesteś. I że ja mogę być..."

"Samotność w sieci."

 

Zapowiadają się kosmiczne 5 dni. Praca po 11 godzin, studia i znów praca po 11 godzi. Zero wytchnienia. Nie lubię żyć w biegu. Mam wtedy wrażenie, że coś ważnego przechodzi niezauważalnie obok mnie. Coraz częściej żałuję, że zaczęłam te beznadziejne studia, do których w ogóle się nie nadaje. Tracę tylko czas, siłę i pieniądze… a uwierzcie, że kosztuje mnie to nie mało wysiłku… Myślałam, że dobrze sobie radzę z organizacją pracy, szkoły, życia prywatnego. W tej chwili chyba z niczym sobie nie radzę… Jedyne na co mam ochotę to spać, słuchać idealne pasującej muzyki do mojego nastroju, leżeć, czasem popłakać w poduszkę i myśleć. Myśleć po kolei nad całym swoim życiem. Nad tym gdzie popełniałam błędy, nad tym co będzie dalej… I tak bardzo nic mi się nie chce… Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Nie zły ze mnie leń co…? Brak mi motywacji do działania, do wstawania. Nawet to co na siebie wkładam rano nie ma dla mnie już znaczenia. Ech… ten ostatni stan dobrego nastroju za szybko przeminął. Zdecydowanie za szybko… Potrzebuje wiosny. Słońca, żeby chociaż trochę pokolorowało moje szare życie, żeby ogrzało moją skórę swoimi promieniami… Ech zaczynam już bredzić…

Chyba dopiero teraz zaczynam naprawdę odczuwać to całe DDA. Chyba nie do końca docierało do mnie, że ten problem może mnie obejmować. Czuje, że każdy mnie oszukuje, nie traktuje mnie poważnie. Boje się ufać… przeraża mnie to, że mogłabym się na kimś zawieść… I tak bardzo boje się samotności… potrzebuje uwagi, bliskości, opieki. To głupie, że ten strach doprowadza mnie do tego, że zaczynam myśleć o powrocie. Bezsensu jest ładować się w coś bez miłość… w ogóle wszystko jest bezsensu…

 

Czuje się dokładnie tak jak w "samotności w sieci"... niby jest bliskość ale jest i samotność...

~~~~~~~~~~~~~~~~

 
Dziękuję wam Kochani. Ewa masz rację, nie ma co się licytować bo potrzebuję Was obojga.


Głosuj (0)

Sialinka 12/01/2011 12:03:47 [komentarzy 1] Komentuj

„ To będzie dobry rok, bez rocznic i postanowień, bez wspomnień i rozczarowań…”

 

 

"...Wstanę jeszcze
Pięściami młócąc powietrze
Ustawię walkę o szczęście
Pokażcie miejsce.
Wyje muzyka, a świat się z rąk wymyka
Nagle za dużo pytań, za dużo westchnień.
A przecież Ty byłaś tutaj,
Zanim przestałaś ufać
Żałosna nuta rozciągnięta na przestrzeń.
Gra muzyka, poza tym nic już nie słychać
Próbuję zrekonstruować choć część.

Muzyka gra do końca
Twoja muzyka wyje we mnie jak pies.
Muzyka gra do końca
Do końca słychać jak wybrzmiewa jej treść..."

 

Postanowienia miały być ale ich nie będzie. Nie chce obiecywać czegoś czego nie jestem pewna więc lepiej to zostawić w spokoju.
Wspomnień postaram się nie roztrząsać, a rozczarowaniami nie przejmować. W końcu na tym właśnie polega życie, prawda?
Sylwester chyba nawet nie był taki zły. W sumie gdyby nie Latro, to na pewno byłby beznadziejny a tak to przynajmniej nie piłam w samotność. Ech… nie wiem co bym bez niego teraz zrobiła…
Moje ostatnio wymazane marzenie, znów zapisuje w głowie. Nawet jak się nie spełni, to warto o nim myśleć, dla samej przyjemności zasypiania z uśmiechem na ustach :)
A co do snu… chyba będę musiała iść do lekarza po jakieś prochy, bo to że słabo ostatnio sypiam to mało powiedziane. Praktycznie w ogóle nie śpię, bo co to jest 2-3 godziny snu na całą dobę… :/ ech…


Nowy Rok spędziłam na leniuchowaniu i odpoczywaniu przez co wypadłam z rytmu i teraz nic mi się nie chce, a przecież mam tyle nauki… :( Nie wliczając tego, że moja mama jest w szpitalu, to można powiedzieć, że rok zaczął się ciekawie :) Spotkały mnie dwa miłe zaskoczenia ale niestety nie mogę mówić o nich publicznie :P Pierwszego nie mogę wyjawić bo… bo nie mogę :P a drugiego dlatego, że nie chce zapeszać :) wszystko napiszę w swoim czasie.


Z każdym dniem idzie mi coraz lepiej. Mniej rozmyślam i mniej się zamartwiam o to co będzie dalej. Zaczęłam szczerze się uśmiechać i cieszyć z małych przyjemność. Ten upadek, był mi potrzeby, dostałam kopa i zaczynam „nowe życie”. Mam nadzieję, że tej pozytywnej energii starczy mi na długo i że to nie jest cisza przed burzą… co będzie, to będzie. Nie ma co kombinować na siłę.


Chyba jednak się myliłam, że przyjaźń w pracy jest możliwa. Niestety rywalizacja i zazdrość są silniejsze od sympatii. Nigdy nie czułam się lepsza w tej pracy, mądrzejsza czy nawet starsza stażem. A najbardziej przykre są pretensje… to przecież nie moja wina, że szefowa traktuje mnie jak kierowniczkę. Nie mam na to wpływu… ech… głupio wyszło…


Cieszy mnie fakt, że potrafimy normalnie rozmawiać. Mimo wszystko ta znajomość jest dla mnie ważna… Czas leczy rany… mam nadzieję, że i nasze uleczy…
3maj się Wiktor… pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć…

 

Mam ochotę iść do kina:) ktoś chętny? :)


Głosuj (0)

Sialinka 3/01/2011 15:29:49 [komentarzy 3] Komentuj


Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu