Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Cat

 

No i po wigilii. Nie do końca było tak jak przypuszczałam, dlatego też notka pojawia się dopiero dziś zamiast wczoraj… No już przechodzę do sedna…
Mama namówiła mnie, żebym pojechała do Maćka. To zrozumiałe, że nie chciała żebym męczyła się w domu, co nie zmienia faktu że mam wyrzuty sumienia że ja zostawiłam. To były moje pierwsze w życiu prawdziwe święta. Pewnie dlatego tak się nimi stresowałam. Nie wiedziałam jak się zachować. No ale było dobrze. Po raz pierwszy poczułam rodzinna świąteczną atmosferę, za co mogę jedynie powiedzieć szczere DZIĘKUJĘ.
Miały być wigilijne marzenia, ale w sumie nie wiem czy mogę o nich mówić, bo mogą się nie spełnić. Więc mogę powiedzieć jedynie to że chcę aby każdy mój dzień w następnym roku był taki jak wigilijny wieczór oraz dzisiejsze popołudnie. Z każdym dniem uświadamiam sobie jak bardzo jestem zakochana. Z każdym dniem czuję się chociaż odrobinę silniejsza. Nie wiedziałam, że smak słonych łez płynących ze szczęścia może być tak przyjemne…
Chyba nie jestem przyzwyczajona do takiej sielanki i spokoju, bo ogarniają mnie przez cały czas jakieś dziwne złe przeczucia. Jakbym za chwile miała się obudzić i to wszystko okaże się tylko snem. Wiem, że nie powinnam się czepiać i wywoływać „wilka z lasu” ale moje cholerne DDA nie daje mi normalnie żyć i przestać się bać o nadchodzące jutro. Pewnie gdybym teraz rozmawiała z Latrem to usłyszałabym kolejny raz że potrzebuje terapii. I pewnie Mój Przyjaciel ma racje, ale niestety ja nie czuję się ani na siłach ani gotowa żeby jeszcze bardziej to rozgrzebywać.
Ehhh… Jest miło, fajnie, a ja nie potrafię się tym cieszyć w pełni. Chyba życie dało mi tyle razy porządnego kopa z zaskoczenie, że teraz wole się jakoś przygotować na to złe. Tak na wszelki wypadek żeby mniej bolało. Ale dzięki tym kopniakom nauczyłam się żeby być czujną. Teraz już chyba miłość nie byłaby w stanie nakłonić mnie do przebaczenia i dania kolejnej ostatniej szansy. Ponoć cierpienie uszlachetnia… nie jestem do końca o tym przekonana ale wiem na pewno, że daję nie zła lekcję przetrwania.

Kolejny rok się kończy… Chodza mi w tej chwili po głowie wspomnienia jak zakończył się poprzedni rok, ale nie chcę o tym pisać. Myślę, że nie warto tego wspominać. Już dawno powinnam zostawić to za sobą, bo nie jest to warte rozpamiętywania. Moim poprzednim noworocznym postanowieniem było, że „to będzie dobry rok bez rocznic i postanowień, bez wspomnień i rozczarowań…”. Może nie do końca dotrzymałam tego co postanowiłam, więc chociaż teraz chcę być wytrwałą w tym co powiedziałam. Oby tylko te ostatnie dni obecnego roku nie przyniosły mi takich niespodzianek jak w ubiegłym roku. No i chyba czas zastanowić się nad nowym postanowieniem…

To byłoby na tyle. Dziękuję i dobranoc…


Głosuj (0)

Sialinka 26/12/2011 00:37:50 [komentarzy 1] Komentuj

 

To wyjątkowo ciepły grudzień. A może tylko mi się tak wydaję bo coś grzeję mnie od środka. Jesień upłynęła nie zauważenie i dzięki Bogu bo jesienna chandra ominęła mnie szerokim łukiem. Za 12 dni święta. Wszędzie choinki, gwiazdki, mikołaje… do wypełnienia tej świątecznej atmosfery brakuję tylko śniegu. Jakie to dziwne, że każdy zawsze narzeka na zimno, mróz, śniegowe zaspy a jak w końcu jest znośnie to ludziom brakuję tego białego puchu. Tak już chyba musi być, że co roku potrzebujemy sobie ponarzekać, pomarznąć i ulepić bałwana żeby móc wyczekiwać upragnionej wiosny. Ale spokojnie. Śnieg ma być, tak przynajmniej obiecał nasz „wspaniały” premier. Ciekawe tylko jak zakończy się ta obietnica…
Każdy kto mnie zna dobrze wie, że nie znoszę zimy, ale wyjątkowo w tym roku wszystko mi się podoba, a może raczej nie przeszkadza? Sama już nie wiem jak to jest. Jedyne co mnie martwi, to zbliżające się święta. To taki rodzinny ciepły czas… niestety jak co roku nie będzie mi dane poczuć tego cudownego klimatu, którym wszyscy żyją przez cały grudzień. W moim „domu” nie będzie wigilijnej kolacji, karpia ani prezentów pod choinką… Nie ominą mnie za to kłótnie i awantury.  To takie przykre, że moja rodzina nie jest normalna… Wszystko byłoby w normie gdyby nie mój ojciec, który niszczy wszystko i wszystkich w koło. Gdybym tylko mogła to skreśliłabym go raz na zawsze ze swojego życia. Niestety to nie jest takie proste… ech… Tak więc jak co roku pozostaje mi zamknąć się w pokoju z kubkiem gorącej herbaty i marzyć sobie jak cudowne będą święta gdy uda mi się wyrwać z tego koszmaru. O tym co mi się marzy pewnie napiszę w wigilię jak co roku…
Zaproszenie na wigilię od Maćka rodziny jest niesamowicie miłe. Szkoda tylko, że nie mogę z niego skorzystać. Nie będę mogła siedzieć spokojnie z myślą, że w domu moja mama będzie musiała sama użerać się z ojcem i jego troskliwą mamusią… Nie mogę jej zostawić w takim dniu. Wyrzuty sumienia zjedzą mnie żywcem… Mam nadzieję, że Maciek i jego mama zrozumieją…

Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem i nie wiadomo kiedy minęło nam już pół roku razem. Gdybym sama nie policzyła w kalendarzu to chyba bym w to nie uwierzyła. Wychodzi na to, że to prawda z tym, że „szczęśliwi czasu nie liczą”. Czasem jak sobie o nas rozmyślam to martwię się kiedy ten piękny san się skończy… tak, tak, wiem że tak nie wolno, ale nic nie poradzę na to, że zawsze spodziewam się najgorszego. Życie mnie tego nauczyło. Ale jak sobie tak o nas myślę to często mam też łzy w oczach. Oczywiście łzy szczęścia. I śmiało, z ręką na sercu mogę przyznać, że jeszcze NIGDY tak nie miałam. Chyba jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze z nikim. To co jest między nami bardzo szybko przeszło w coś poważnego, a przynajmniej z mojej strony. Patrząc w marzeniach i myślach w przyszłość nie widzę już siebie tylko nas. W każdej decyzji, w każdym ruchu biorę pod uwagę obecność Maćka. I choć czasem nie możemy się porozumieć, to pokonywanie barier potem jest niesamowicie budujące bo czujemy silniejszą więź miedzy sobą.
Oby kolejne miesiące były tak dobrze jak te 6 które przed chwilą upłynęły… Tego życzę i sobie i Maćkowi.  

Kocham Cię Bubu :* 

To tyle. Dziękuje i do przeczytania za ok 12 dni.


Głosuj (0)

Sialinka 12/12/2011 12:08:21 [komentarzy 1] Komentuj


Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu